28 styczeń 2012

Ewa Gil-Kołakowska, Henryk Szareyko. Opowieści wigilijne o wieczerzy, kolędach, Herodzie...


Wydane przez
Wydawnictwo Bukowy Las

W zasadzie powinno się czytać tę książkę około miesiąca temu. Co więcej, czytałam "Opowieści wigilijne" w okresie świątecznym. Tylko już czasu mi nie starczyło, by usiąść i o niej napisać.

Dwadzieścia sześć rozmów, dwadzieścia sześć osób zaproszonych do tego, by wspominały i dzieliły się z czytelnikami swoim dziecięcym patrzeniem na Święta i świętowaniem w życiu dorosłym. Ilu rozmówców, tyle historii, choć oczywiście wiele elementów wspólnych, szczególnie gdy rozmowa skupiała się na kulinariach, na dwunastu potrawach jakie powinny się pojawić na stole podczas Wieczerzy (a nie wszędzie są to te same potrawy).

Zaglądanie ludziom sławnym w życie nie jest moja ulubiona czynnością. podczas tej lektury miałam jednak wrażenie, że opowiadający czekają na czytelników, chcą się z nami podzielić tym, co dla nich ważne, czasami aż na granicy intymności.

Na słowa uznania zasługuje szata kolorystyczna książki, jej wydanie. Z przyjemnością podejmowałam próby rozpoznania na zamieszczonych przy tekstach zdjęć znajomych z mediów rysów twarzy.

Z pewnością najlepszym czasem na czytanie tej książki jest druga połowa grudnia, ale tak naprawdę na rozmawianie o tym, jak magiczny klimat miały świąteczne dni, gdy byliśmy dziećmi, czas jest zawsze.

Marcin Przewoźniak. Wielka księga zagadek.


Wydane przez
Wydawnictwo Book House

Zagadki zebrane w tomie pogrupowano w dwunastu rozdziałach. Rozdziały zawierają zagadki dopasowane tematycznie i dlatego też mamy zagadki o domu, o roślinach i zwierzętach, sprawdzające znajomość alfabetu i wędrówek (cóż, ze palcem po mapie), przedstawiające różne dyscypliny sportowe, samochody, czy baśnie.

Zagadki są ciekawe, barwie zilustrowane i wszystko byłoby ok, gdybym nie wczytałam się intensywnie w rozdział poświęcony kuchni zawierający piętnaście zagadek. Kilka z nich dotyczy wyposażenia kuchennego takiego jak durszlak, deska, czy tłuczek. Pozostałych osiem dotyczy jedzenia, jedna - witamin. Czemu tak skrupulatnie liczę? Otóż na zagadkowej liście potraw znajdują się chipsy, pizza, hamburgery, frytki, kawa... Ów zestaw w książce dla przedszkolaków budzi mój gwałtowny sprzeciw.

Co sądzicie o umieszczaniu w książkach dla dzieci produktów, które dla dzieci nie są? Czy książkę, taka jak ta, należy potraktować jako edukacyjną? Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.

27 styczeń 2012

Natalia Bobrowska. Nikt nie jest samotną wyspą, ale wszyscy bardzo się staramy.


Wydane przez
Wydawnictwo AMEA

Książkę czytałam, przyznaję, na dwa razy. Za pierwszym razem nie umiałam odnaleźć znaczenia słów wypowiadanych przez bohaterów, nie potrafiłam poczuć postaci i ich znaczenia dla opowiadanych historii. Lektura wróciła na półkę, a ja obiecałam sobie, że wkrótce do niej wrócę. Owo "wkrótce" zajęło mi kilka tygodni" i gdy ponownie otworzyłam debiutancka powieść Natalii Bobrowskiej poczułam, że teraz pasują mi wszystkie elementy, potrafię przyjrzeć się bohaterom, potrafię nadążyć za ich, nieco pogmatwanym, życiem  i niemniej pogmatwanymi myślami.

Przychodzi taki moment w życiu kiedy zastanawiamy się co dalej. Zatrzymujemy się sami lub życia znienacka nam zwalnia i oczekuje od nas deklaracji świadczącej o dojrzałości, ustabilizowanych poglądach, odpowiedzialności. A co jeśli w sytuacji wspomnianego zatrzymania nie mamy w sobie tego, czego się od nas oczkuje, a jedynie tysiące pytań, których nie chcemy zadać sobie, a nie wiemy kogo innego moglibyśmy zmusić, by udzielił nam na nie odpowiedzi.

W takiej właśnie chwili, chwili na zastanowienie się nad sobą, znajdują się bohaterowie powieści. Dodatkowym utrudnieniem dla postrzegania życia jakie preferują jest to, że wokół nich są jacyś ludzie, którzy a to chcą rozmawiać, bo barmanka jest od rozmawiania przecież, a to nie chcą rozmawiać na tematy, które interesowały by słuchacza - Wiktora zbierającego plotki, a to oczekują dostrzegania prozy życia podczas, gdy ów niedostrzegający w mniemaniu swoim jest wielkim artystą i w nosie ma prozę życia dążąc ku lepszemu przez literaturę, którą tworzy... stworzy, gdyż na razie nie umie; są też ludzie, którzy od Ryszarda wymagają uczuć, emocji, zaangażowania, podczas gdy on angażować się może tylko w pracy, bo tylko tak potrafi.

Na każdym z etapów życia inaczej oceniamy ludzką obecność wokół nas. Sąsiedzi, to są nam potrzebni, to irytują nas swoim wścibstwem, znajomi męczą gadulstwem lub pocieszają milcząc ze zrozumieniem. Kiedy jednak dzieje się z nami coś niedobrego cieszymy się, gdy nie zostajemy z tych złym sami; wówczas nie przeszkadza nam to, że nie jesteśmy - mimo wielu starań - samotną wyspą.

Książka niewątpliwie zapraszająca do myślenia. Polecam.

Stefan Friedmann. Przygody podróżnika Pipsa i jego przyjaciół: papugi Terefery i psa Klipsa.


Wydane przez
Wydawnictwo Olesiejuk

Podróżnik Pips znany był z różnych wędrówek oraz tego, że towarzyszą mu pies i papuga. Niezwykłe obyczaje i częste podróże Pipsa pozwalają niektórym sądzić, iż podróżnik jest bogaty, że wie, gdzie ukryte są skarby. Gdy zatem pewnego dnia Pips zapowiada przyjaciołom wyprawę po skarby, pewien przebiegły kot kradnie mapę, a pewni mało sympatyczni panowie dążą do tego, by do skarbów dotrzeć pierwszymi.

"Przygody podróżnika Pipsa" to sprawnie opowiedziana historia z zaskakującym finałem. Z pewnością tekst z książki dałoby się łatwo przerobić na słuchowisko, czy nawet przedstawienie teatralne. Główny bohater wraz z przyjaciółmi podśpiewuje, przekomarza się i - w zupełnej zgodzie ze swoim roztargnieniem - myli pewne kartki.

Dobre w czytaniu.

P.S. Moje kociolubne serce zaoponowało widząc Kota przedstawionego jako negatywną postać.

26 styczeń 2012

Jonas Jonasson. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął.


Wydane przez
Wydawnictwo Świat Książki

Allan Karlsson kończy 100 lat. Mieszka w domu opieki, więc tam wybierają się wszyscy goście. Tyle tylko, że Allan nie ma chęci świętować urodzin w otoczeniu zmierzłej pielęgniarki, staruszków i oficjeli, którzy sądzą, że muszą się na urodzinach mężczyzny pojawić. Wyskakuje przez okno i rusza przed siebie, w nieznane.

Życiorysem głównego bohatera książki można by obdzielić kilka osób. Allanowi dane było poznać głowy państw, dyktatorów, piękne kobiety, szpiegów, żyć jak nędzarz i jak bogacz, mieszkać w najdroższych hotelach i w więzieniu. Objechał, obszedł cały świat (Za wyruszenie przez Himalaje z kompasem i odręcznie narysowaną mapą zyskał moją wieczną sympatię; ja chciałam kiedyś pod Krakowem łapać stopa z kartką "Albania".), od gór, po morza, od Syberię po Bali i choć wyruszył ze szwedzkiej prowincji nie miał obaw przed zdobywaniem świata. W zasadzie użycie słowa "zdobywanie" nie oddaje w pełni tego, jak żyje Allan; on podąża od miejsca do miejsca porywany zbiegiem okoliczności, łutem szczęścia, pechem, czy jak to tylko - w zależności od sytuacji - nazwać. 

Allan stulatek żyje tak samo barwnie, jak wówczas gdy był młodszy. Dość powiedzieć, że w prasie ukazują się nagłówki o tym, iż dziarski starszy pan winien jest potrójnego morderstwa.

Książka jest napisana tak, że nie ma się chęci na nic poza jej czytaniem. Ironia, ów wycyzelowany humor jakim Jonas Jonasson posługuje się opowiadając historię Allana i jego przyjaciół, sprawia, że lektura powieści zapewnia dobry nastrój. Podczas lektury zdążyłam polubić bohaterów (tak, nawet Ślicznotkę), a rozstanie z nimi sprawiło mi przykrość.

Zdecydowanie polecam:-)

Magda Fres. Bulgur.


Wydane przez
Wydawnictwo Foka

Izka jest osobą totalną. Dokonuje selekcji w tym, co jest modne i wybierając jeden z trendów zapada się w nim, daje się mu pochłonąć, podporządkowuje każdy aspekt swojego życia temu, co wybrała. Tak było z makrobiotyką i zasadami Pięciu Przemian. Tak jest z książką "Zmierzch" zaczynającą serię literacką..

Szukam formy. Z tego akurat świetnie zdaję sobie sprawę, że mojemu życiu formę nadają powieści. Każda z nich kształtowała moje życie, odkąd tylko nauczyłam się czytać. [s. 6]

Fascynacja postacią Belli powoduje, że bohaterka książki przyjmuje cechy nastolatki zakochanej w wampirze. Szuka ubrań podobnych do tych opisanych w powieści, w jej menu śniadaniowym pojawiają się płatki z mlekiem, bo takie jada Bella, kupuje na allegro odtwarzacz CD, by, jak ulubiona bohaterka, słuchać muzyki leżąc w łóżku. 

Izka ze swojego zapatrzenia w Bellę wytrącana jest przez dwóch młodych mężczyzn. Eryk jest pewny siebie, pochodzi z majętnej rodziny, przyzwyczajony do tego, że dostaje to, po co sięga. Alan prezentuje zupełnie inny, niż Eryk, typ wrażliwości - jest chłopcem, który potrafi stworzyć atmosferę serdeczną, przyjacielską, a przy tym bardzo lubi Izkę, akceptuje jej dziwactwa i troszczy się o nią. Ku komu silniej bije serce Izki?

Magdzie Fres udało się dobrze sportretować rozterki nastolatki, poszukiwania tożsamości, walkę o akceptację rówieśników, ale także o samoakceptację. Na tyle dobrze, że wielokrotnie podczas lektury westchnęłam z ulgą ciesząc się, iż wiek w jakim jest Izka mam już dawno za sobą:-)

Do podsunięcia nastolatkom. Zdecydowanie.

P.S. Bardzo polubiłam babcię Alana.

25 styczeń 2012

Balsam dla Duszy miłośnika kotów.


Wydane przez
Wydawnictwo Rebis

Historie o kotach mają to do siebie, że ilu ludzi, ile kotów, tyle wzruszających historii. W ludzkich losach próbujemy zazwyczaj dostrzegać pewną prawidłowość, powtarzalność, by nie rzec - schematyczność, na życie czworonożnych przyjaciół (także psów) patrzymy odmiennie niż na ludzkie. Gotowi jesteśmy przypisywać zwierzętom mistyczne, nadprzyrodzone moce, niewyobrażalną wręcz dla ludzkiej świadomości mądrość, a nawet pewną zdolność podporządkowywania sobie ludzi i innych zwierząt.

Teksty zebrane w "Balsamie..." to historie współistnienia kocio-ludzkiego opowiedziane przez tych, którzy z kotami mieszkali lub wciąż mieszkają. Nie sposób spośród nich wybrać tych, o których warto wspomnieć, bo w zasadzie każda z opowieści wskazuje na niezwykłość kociego towarzysza, na jego przebiegłość, mądrość, oddanie. Niemniej wyraźnie z tekstów wyłania się miłość jaką ludzie darzą swoje koty.

Lektura wzruszająca. I w zasadzie czytana po to, by się upewniać, że koty są ze wszech miar warte naszego uznania i troskliwości. Nawet jeśli niektórzy próbują temu zaprzeczyć...

Anna Łacina. Czynnik miłości.


Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Napisanie zajmującej powieści młodzieżowej, wyjaśniającej jakby przy okazji czym jest hemofilia i czemu życie osób z hemofilią jest utrudnione w Polsce, jest prawdziwym majstersztykiem.

Partycja mieszka w zamożnym domu, którego funkcjonowanie podlega zachciankom i interesom pana i władcy, czyli ojca Patrycji. Ojciec robi karierę i robi ją w przedziwny, by nie rzecz szlachciursko-polski , sposób poprzez goszczenie tych, co trzeba, "załatwianie" tego, co trzeba i wszelkie możliwe czynności balansujące na granicy dobrego smaku i prawa. Mamie Patrycji i jej samej pozostaje podporządkowywanie się decyzjom ojca.

Do niewielkiego domku zlokalizowanego na terenie posiadłości zamieszkiwanej przez rodzinę Patrycji pewnego dnia wprowadza się oszałamiająco przystojny i tajemniczy chłopak. Dziewczyna, zafascynowana powieściowo-filmową serią "Zmierzch", dostrzega w chłopaku podobieństwo do Edwarda Cullena i próbuje odgrywać rolę Belli. Literacki pierwowzór jest jednak naiwną opowieścią wobec tego, co dzieje się między Patrycją a Erykiem.

Dobrze się czytało.

24 styczeń 2012

Katarzyna Michalak. Powrót do Poziomki.


Wydane przez
Wydawnictwo Literackie

Po "Roku w Poziomce" przyszedł czas na "Powrót do Poziomki". Kilka miesięcy jakie minęło od lektury pierwszej książki sprawiło, że trudno było mi wczuć się w atmosferę powieści. 

Ewa szuka dla Julii niani. Witold wyjeżdża na kontrakt do Seulu. Andrzej, w którym nieustająco podkochuje się Ewa, ma żonę i z tą żoną jest szczęśliwy. Karolina, zaaferowana zagrożoną ciążą, nie dostrzega zauroczenia Ewy swoim mężem i traktuje główną bohaterkę po przyjacielsku.

Albo znacząco zmienia mi się gust czytelniczy, albo trafiam ostatnio na książki, które nie do końca mnie przekonują. Akcja "Powrotu do Poziomki" wydała mi się nazbyt chaotyczna, bohaterką chętnie potrząsnęłabym z całej siły w celach uspokojenia wybujałego ego i zdławienia rozbestwienia emocjonalnego. Ewa jest irytująco zapatrzona w siebie, a przyzwyczajona do zdobywania tego, o czym marzy, beztrosko sięga po coś, co powinno być dla niej zakazane.

Pewnie, powodowana ciekawością, sięgnę po kolejne książki Katarzyny Michalak. Tylko, czy ciekawość zastąpi zainteresowanie?

Ewa Nowak. Dane wrażliwe.


Wydane przez
Wydawnictwo Egmont

Książki Ewy Nowak czytam, bo lubię jej sposób pisania i wrażliwość z jaką jej bohaterowie postrzegają świat. 

Ninie Petrykowskiej w banalnie prosty sposób przychodzi mijanie się z prawdą. Tu powie coś o chłopaku, tam nazmyśla w innej sprawie, zerkając na koleżanki szepnie to i owo, gdy nagle dopadnie ją strach. W tej sytuacji Nina też radzi sobie nieźle; wypieranie różnych rzeczy ze świadomości dziewczyna ma opanowane do perfekcji.

Autorka w przekonujący sposób pokazuje w jaki sposób rzeczywistość wykreowana przez kłamstwa zaczyna przerastać bohaterkę, jak to, co powiedziała,wraca do niej zwielokrotnione. Drugą, bardzo istotną, kwestią poruszoną w książce, jest kwestia funkcjonowania w społeczeństwie (a szczególnie w rodzinie) dorosłych niepełnosprawnych. 

Jeśli chcecie młodym ludziom wyjaśnić znaczenie przysłów "kłamstwo ma krótkie nogi" i „słówko wyleci wróblem, a powróci wołem” podsuńcie im książkę "Dane wrażliwe". Zrozumieją.

23 styczeń 2012

Jayne Ann Krentz. Pensjonat Maggie.


Wydane przez
Wydawnictwo Mira

Pewien zgorzkniały detektyw dostaje nietypową propozycję. W zamian za utrzymanie ma sprawdzić kto i w jaki sposób chce zaszkodzić pensjonatowi Peregrine Manor. Josh January pewnie zlekceważyłby propozycję, ale z ostatniej akcji wyszedł poturbowany i odpoczynek jest tym, co z pewnością mu się przyda. Na miejscu okazuje się, że pensjonat zamieszkują oprócz właścicielki starsi rezydenci, a ona sama - choć szalenie pociągająca - jest, zdaniem detektywa, trudna w kontaktach.

Trafiłam na "Pensjonat Maggie" przeczytawszy zapowiedź. Fabuła wydała mi się interesująca i choć wiedziałam, że spodziewać się mogę lektury lekkiej, zostałam zaskoczona.

Podstawy fabularne powieści Jayne Ann Krentz stanowią wcale udany zalążek powieści. On - detektyw po przejściach. Ona - wiedziona poczuciem obowiązku i miłością do pensjonatu walcząca o niego wszelkimi znanymi sobie środkami. Spotykają się, by działać na rzecz wspólnej sprawy, a ich znajomość rozkwita pod czujnym, acz rozbawionym, spojrzeniem przyjaciół. Ku mojemu żalowi powieść potoczyła się wg najprostszych schematów. Z tak przyjemnego pomysłu wykluła się treść prosta, pozbawiona głębszych emocji, rozbudowanych postaci bohaterów. Co gorsza, w dwóch miejscach brakowało mi czegoś, tak jakby tekst był czyimś zdaniem zbyt obszerny i postanowiono wyeliminować kilka scen.

Maggie i Josh chwilami zachowywali się niezbornie, jakby przecząc swoim wcześniejszym słowom, czynom. Huśtawka nastrojów jaka opanowała obydwoje bohaterów byłaby łatwiejsza do zrozumienia, gdyby ich postacie zbudowane były pełniej.

Rozumiem, że charakter serii nie zakłada pogłębionych psychologicznie postaci bohaterów, szerokiego tła obyczajowego i tego wszystkiego, co sprawia, że mamy czas, by poczuć się związanymi z czytana powieścią. I choć przyjmuję, że czasami potrzebuję książki lekkiej, "Pensjonat Maggie" okazał się być zbyt lekki.

Złota Zakładka 2012


Przyszła pora, by powrócić do tematu naszych blogerskich, nagród literackich. Podobnie jak w ubiegłym roku finał naszej pracy - wręczanie nagród odbędzie się podczas Targów Książki w Katowicach, 8 września 2012 roku. Ale zanim nastąpi wrzesień czeka nas dużo pracy...

Zapraszam na forum, gdzie jest miejsce na wskazywanie tego, co warto poprawić, na dyskusję o kategoriach w jakich chcemy nagradzać książki i na wszelkie rozmowy o tym jak podkreślić nasze blogerskie znaczenie w świecie zwanym rynkiem książki. 

A gdyby ktoś zapomniał jak było w minionym roku i skąd w ogóle idea Nagrody Blogerów Ksiązkowych - zapraszam na stronę.

Małgorzata Strękowska-Zaremba. Detektyw Kefirek rozgryza prawnusia.


Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Moje pierwsze spotkanie z detektywem Kefirkiem uznaję za udane. Nadaktywne śledczo dzieciaki, sąsiedzi, którzy wzajemnie się znają i lubią, troskliwe babcie, zapracowani rodzice, przyjaciele związani wspólna ideą to świat, którego wokół nas coraz mniej i chwała Małgorzacie Strękowskiej-Zarębie za to, że postanowiła opisać kilka dni z życia mieszkańców ul. Krótkiej.

Podczas nieobecności jednej z sąsiadek Jasiek zauważył, że na jej domu, jacyś mężczyźni montują "satelitę". Nie byłoby to aż tak dziwne, gdyby nie fakt, iż Pani Elżbieta, zwana Księżną, nie posiada telewizora. Bystrym dzieciakom udaje się zdobyć informację o tym, że ich sąsiadka jest spadkobierczynią znacznego majątku, a z tego wysnuwają wniosek, że ktoś chce Księżną owego bogactwa pozbawić.

Śledztwo odbywające się w przeddzień testów szóstoklasisty i prowadzone w tajemnicy przed dorosłymi (którzy jak wiadomo - potraktowaliby lekceważąco sprawę) to wyzwanie, z którym dzielni młodzi ludzie radzą sobie... dobrze. Więcej pisać nie będę, choć kusi:-)

Kim jest tajemniczy prawnuś? Kto nosi wdzięczne imię Emilek? Dlaczego Młodszy Kefirek uznany został za sadystę? Odpowiedzi na te pytania (i wiele innych informacji) znajdziecie w powieści "Detektyw Kefirek rozgryza prawnusia".

22 styczeń 2012

Roland Brown. Motocykle wczoraj i dziś.


Wydane przez
Wydawnictwo Olesiejuk

Dawno temu marzyłam o podróżach motocyklem i podśpiewywałam "Harley mój" z liderem zespołu Dżem. Dziś już polubiłam cztery kółka, ale wciąż mam sentyment do motocykli. Efektem tego sentymentu jest goszczący na blogu album przedstawiający historię jednośladów. 

Autor książki zabiera nas w podróż do początków XX wieku. Przedstawiając pierwsze motocykle nakreśla podstawy fascynacji motoryzacyjnej skupiającej się na dwóch kółkach. Przytacza opisy pierwszych motocykli, w tym na przykład Harleya-Davidsona F11, który osiągał maksymalną prędkość 95 km/godz.

Każdy z motocykli (rozdziałów jest 7, a w każdym opisano kilkanaście modeli) jest sportretowany na fotografiach, a w ich opisie, oprócz tabeli z parametrami danego modelu, przedstawiona jest wyczerpująco historia stworzenia konkretnego modelu, jego zastosowania, procesy udoskonalające. 

"Motocykle wczoraj i dziś" to bogate źródło wiedzy o tym szczególnym wycinku historii motoryzacji. Do oglądania, czytania, zachwycania się wielokrotnego.

Mariusz Niemycki. Ktoś bardzo podejrzany. Policjanci i złodzieje.

Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

Kolejne dwie książki z serii Piątka w Bukowej Góry zabiera nas w czasy beztroskiego dzieciństwa, wakacji i pozwala nam zajrzeć w relacje między kilkorgiem zaprzyjaźnionych młodych ludzi.

W Bukowej Górze pojawia się ktoś bardzo podejrzany podający się za kolegę z lat szkolnych taty Basi i Maćka. Równie ważną, a może i ważniejszą sprawą - przynajmniej w opinii Baśki - jest to, komu Patryk podarował bursztynowy prezent przywieziony z wakacji w górach. Młodzi ludzie ochoczo tropią tajemnice - nieco z zamiłowania, a nieco dla zabicia nudy. 

W "Policjantach i złodziejach" dzielni detektywi z Bukowej Góry okazują się być zbyt mało sprytni jak na towarzystwo z jakim przyszło im się stykać. Młodzi ludzie chętnie angażują się w śledczą pracę, a gdy ktoś wabi ich obietnicą edukacji związanej z ich pasją tracą czujność. Na szczęście ktoś kogo uważają za nieprzyjaciela okazuje się być przyjacielem i dobre imię Piątki z Bukowej Góry pozostaje niezagrożone.

Książki Mariusza Niemyckiego czyta się doskonale. Akcja jest wartka, dzieciaki entuzjastyczne i rozbrajająco zafascynowane różnymi tajemnicami, rojące czasami coś nierealnego, ale i też mające intuicję detektywistyczną. "Piątka z Bukowej Góry" to dobrej klasy literatura przygodowa.

21 styczeń 2012

Mika Waltari. Złotowłosa.


Wydane przez
Państwowy Instytut Wydawniczy

W tomie "Złotowłosa" zgromadzono cztery mikropowieści fascynującego fińskiego pisarza traktujące o różnych obliczach miłości.

Tytułowa powieść opowiada historię młodej, pięknej kobiety, która wywodząc się ze rodziny o wątpliwych postawach etycznych. Ów kulturowy, czy moralny ciężar determinuje wybory Złotowłosej, jej zachowanie, dążenia, a wreszcie - czyny.

Kobieta z ciemności zjawia się w pewnym gospodarstwie nie wiedząc skąd jest, kim jest, nie znając swojego imienia. Uciekając ze szpitala trafiła do domu starszego, samotnego mężczyzny wiedziona instynktem, a może mimowolna pamięcią. Początkowa złość mężczyzny zamienia się w sympatię, przerażenie i wreszcie zgodę na to, co dzieje się z nim i odwiedzająca go kobiet.

W Zapachu kaliny ważną role odgrywają wspomnienia. Narrator gubi się między kobietą, którą ma przy sobie, a tą, która wyłania się ze starych listów, marzeń i wspomnień. Nie mogąc się uwolnić od dawnej miłości traci powoli zainteresowanie kobiety, która chciała z nim być.

W białym winie było ci do twarzy [s. 166]

Panna van Brooklyn, tytułowa bohaterka, to zarozumiała, pewna siebie nastolatka, której jedyną pasją jest dręczenie mężczyzn. Niczym Lolita Fine van Brooklyn celnie używa swoich atrybutów, wykorzystuje na ile się da zainteresowanie mężczyzn i bawiąc się ich uwagą szkodzi chyba jednak sobie niż im.

Mikropowieści Mika Waltari'ego są zdumiewająco inne od tych z jego książek, którego dotychczas przeczytałam. Mimo, że ich akcja, podobnie jak powieści opisujących wydarzenia z Helsinek komisarza Palmu, dzieje się w czasach współczesnych pisarzowi, z tekstów zgromadzonych w "Złotowłosej" wyłania się smutek, brak poczucia nadziei, a miłość portretowana w tych tekstach ma gorzki posmak i nie nosi w sobie przekonania o szczęściu.

Dorothy Howell. Torebki i morderstwa.


Wydane przez
Wydawnictwo Bellona

Mimo całego mojego umiłowania prozy Mika Waltariego potrzebowałam zrobić przerwę. Szukałam czegoś lekkiego, niezobowiązującego, czegoś co da się przeczytać w jeden wieczór. Mój wybór padł na książkę o maniaczce torebkowej, która szuka zabójcy.

Haley Randolph wydaje bajońskie sumy na torebki. Zna każdy model, każdego liczącego się projektanta, potrafi po jednym spojrzeniu wydać opinię na temat oryginalności danej torebki i w ogóle - jest torebkową świrfanką. Jednak to, ile chciałaby wydawać i ile wydaje, nijak się ma do tego, ile Haley zarabia. Praca w księgowości kancelarii prawniczej pozwala jej co prawda na pewną swobodę finansową, ale w pewnym momencie okazuje się, że debety na koncie i kartach trzeba spłacić i Haley znajduje dodatkową pracę w jednym z marketów. Pracuje niechętnie i gardząc swoim zajęciem do chwili, w której znajduje jednego z szefów sklepu martwego. W tym samym czasie traci pracę w Pike Warner i rzuca się w wir śledztwa, a właściwie dwóch.

Trudno polubić Haley Randolph - jest egoistką, zapatrzoną we własne ego, przyzwyczajoną do dużych pieniędzy i traktującą innych jak istoty niższego gatunku. Nawet jej zauroczenie mężczyzną chwilami przegrywa z potrzebą pokazania swojej wyższości. Zdarza się jednak, i to trzeba zaliczyć jej na plus, potraktować koleżanki z pracy po ludzku.

"Torebki i morderstwo" czyta się sprawnie, choć chwilami można odczuć dyskomfort z powodu nierównego prowadzenia fabuły. Są fragmenty nieco słabsze, dla których trudno znaleźć uzasadnienie, ale są i takie, które swą błyskotliwością dodają uroku postaci Haley.

Od książki Dorothy Howell dostałam to, czego szukałam - niezobowiązującą historię do przeczytania w jeden wieczór.

20 styczeń 2012

Miłość we Wrocławiu.

Wydane przez
Wydawnictwo EMG

Truizmem byłoby twierdzenie, że zbiory opowiadań są zawsze trudne w ocenie, bo mimo jedności tematyki (i jak w tym przypadku) miejsca każdy z pisarzy decydujących się na pisanie tematyczne ma swój styl, swój sposób postrzegania i realizowania tematu. 

"Miłość we Wrocławiu" to okazja by piętnaścioro pisarzy, znanych pisarzy, stworzyło teksty o miłości w mieście nad Odrą. Mieście, którego historia nie jest łatwa, które pobudza wyobraźnię i którego charakter ma duży wpływ na jego mieszkańców i ich wzajemne relacje.

Nie będę opisywała tego, co który z autorów o miłości napisał i jak ową miłość rozumie, bo to doskonale zrobiono na stronie wydawnictwa, ale napiszę - podobało mi się. Przyznaję jednak od razu, że co do Wrocławia i miłości jestem zupełnie nieobiektywna. Dzięki lekturze spotkałam się z autorami, których cenię, a których, moim zdaniem, czytam zbyt rzadko, ale i poznałam tych, z których prozą dotychczas nie miałam okazji się zapoznać, a którzy zaintrygowali mnie na tyle, by chcieć pogłębić znajomość.

Eva Ibbotson. Pies i jego chłopiec.


Wydane przez
Wydawnictwo Egmont

Z pewnością znacie dzieci, które maja wszystko. W zasadzie owo "wszystko" nie obejmuje tylko jednego - uwagi i troskliwości rodziców.  Takim chłopcem jest Hal, bohater książki Evy Ibbotson. Wydaje się, że chłopiec otoczony luksusami i najdroższymi zabawkami powinien być szczęśliwy. Jednak nie jest, a powodem tego jest jego wielkie niespełnione marzenie; Hal chce mieć psa.  Na dziesiąte urodziny tata daje mu psa. Szkoda tylko, że nie wspomina, iż jest to pies wypożyczony, który po trzech dniach musi wrócić tam skąd go przywieziono.

To cudowna, na poły magiczna opowieść o miłości i odpowiedzialności. Historia o chłopcu wędrującym w towarzystwie psów pobudza wrażliwość, przekonuje o potrzebie walki o swoje szczęście i potwierdza to, o czym pisał de Saint-Exupery; oswoiwszy coś stajemy się za to odpowiedzialni.

"Pies i jego chłopiec" to książka, przy której można płakać. Myślę, że warto czytać ją razem z dzieckiem, by pomóc mu zrozumieć emocje rodzące się podczas lektury. 

19 styczeń 2012

Szewach Weiss, Tomasz Dostatni OP. W dwóch światach.


Wydane przez
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Kiedyś, dawno temu, słuchałam w radiowej Trójce cyklicznych rozmów pewnej pani z Szewachem Weissem. Poglądy ambasadora Izraela w Polsce wydały mi się wówczas na tyle interesujące, by teraz sięgnąć po kolejne rozmowy Weissa, tym razem z zaprzyjaźnionym dominikaminem.

Jeśli ktoś szukałby w tej książce uporządkowania, sztywnego trzymania się tematyki zapowiedzianej w zaplanowanym odpowiednio wcześniej rozdziale - zawiedzie się. Panowie bowiem rozmawiają o rzeczach najróżniejszych, o tym, co w judaizmie i chrześcijaństwie determinuje człowieka, o tym, jak  mamy, jako społeczeństwa i jednostki, żyć po tragediach będących naszym udziałem podczas II wojny światowej.


Lubię swobodny, nieuporządkowany styl rozmowy przedstawione w książce. Umiem wyłowić sobie z niego rzeczy dla mnie istotne i cieszy mnie odkrywanie smaczków w tym, co mówią rozmawiający panowie. A to jak silnie związany jest Izrael z Polską uświadomiła mi ta rozmowa cytowana przez Szewacha Weissa:

I wtedy premier Ehud Barak zaproponował mi "Szewach, Ty będziesz moim ambasadorem". Powiedział to premier, generał. Lubię go, to mój przyjaciel. "W Berlinie - na przykład" Odpowiedziałam: "Jeszcze nie czas. Moja córka tak, ja jeszcze nie." A potem on mówi mi: "W Moskwie - może". Odpowiedziałem: "W Moskwie - może". (...) Ja mówię Barakowi "Nie, jak chcę do Warszawy". On na to odpowiada: "Zwariowałeś?" A ja się go pytam: "Ehud, gdzie się urodziła Twoja mamusia?", on mówi mi: "W Warszawie". I wtedy wszystko zrozumiał. [ss. 61 - 62]

Koniec książki to felietony zamieszczone naprzemiennie - raz tekst Weissa, raz Dostatniego. Stanmowią doskonałe uzupełnienie wcześniejszych rozmów będąc dialogiem felietonistów na łamach dostępnych sobie mediów.

Pozostaję pod dużym wrażeniem.