Plebiscyt KSIĄŻKA NA LATO 2009

"Przy kominku" organizowany jest plebiscyt. Wybierzcie najpopularniejsze wakacyjne lektury!

19 lipiec 2009

Bajkoterapia, czyli dla małych i dużych o tym, jak bajki mogą pomagać.




Wydane przez

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Przyznaję byłam sceptyczna wobec "Bajkoterapii...". Nie przekonywali mnie Katarzyna Dowbor, Krzysztof Ibisz, czy Rafał Królikowski, których zaproszono do stworzenia bajek terapeutycznych. Okazuje się jednak, że nie należy się zawczasu uprzedzać - "Bajkoterapia..." jest porządnie zrobioną książką, w której da się i szukać pomocy, i szukać inspiracji.


Każda z trzynastu bajek poprzedzona została wskazówkami psychologa, który wyjaśnia do jakiej sytuacji będzie owa bajka optymalną.


Bajki dotyczą różnych zagadnień z jakimi spotyka się każdy z nas, a jakie w przypadku dzieci mogą być prawdziwie problematycznymi. Jest mowa o strachu, o kłocących się rodzicach, o sympatii i jej braku wśród rówieśników, o wiecznie zabałaganionym pokoju dziecięcym i o tym, że czasami trudno uwierzyć w swoje możliwości. Bohaterowie bajek małą kłopot z odmawianiem, boją się, że ich poświęcający dużo czasu pracy rodzice ich nie kochają, chcą podporządkować sobie innych i kłócą się z rodzeństwem.


Po każdej bajce zamieszczony został "Komentarz bajkoterapeutyczny", w którym psycholog podpowiada jak rozmawiać z dzieckiem o bajce i co zrobić, poza rozmową, by oswoić emocje.


Na końcu rodzice znajdą podpowiedź jak pisać bajki. I myslę, że owa podpowiedź to kolejny plus "Bajkoterapii.." - wszak rodzice znający swoje dzieci najlepiej dostają w ten sposób jeszcze jedno narzędzie, dzięki któremu będą mogli pomóc swojemu dziecku i dzięki któremu poznają je jeszcze lepiej.


Okazuje się, że niesłusznie byłam sceptyczna. "Bajkoterapię..." polecam nie tylko rodzicom małych dzieci.

Rafał Dębski. Serce teściowej.



Wydane przez

Wydawnictwo Fabryka Słów


Nie wiedzieć czemu żywiłam przekonanie, że "Serce teściowej" to powieść. Jakież było moje zdumienie i radość, gdy okazało się, że tym razem spotkam się z autorem w opowiadaniach.

Opowiadania owe są przewrotne - autor sięgnął szeroko do legend, baśni i bajek, a później nadał im swój charakterystyczny rys, odmieniając nieco znane wszystkim z dzieciństwa historie. Nie są one zatem już przeznaczone dla dzieci, a dorosłym ich czytanie powinno sprawić prawdziwą frajdę, gdyż autor jest mocno ironiczny, a w bajkach usytuowanych w dawnych realiach przemyca całkiem współczesne relacje. Jest tu i Smok Wawelski, i Śpiąca Królewna, i nawet duch z butelki. Znani, ale tak jakby nie do końca;)

Świetna lektura i aż mi żal, że czekałam z czytaniem Dębskiego tak długo i, że już przeczytałam:)

18 lipiec 2009

Beata Kulisiewicz. Dogoteriapia we wspomaganiu nauki i usprawnianiu techniki czytania.



Wydane przez
Oficynę Wydawniczą Impuls

Bardzo lubię pomysły Beaty Kulisiewicz na pracę terapeutyczną. W niedawno wydanej książeczce znajdziemy tych pomysłów zatrzęsienie i jestem przekonana, że ich wykorzystanie uatrakcyjni pracę dogoterapeutów z dziećmi uczącymi się czytać i pisać oraz tymi, który z czytaniem i pisaniem mają kłopoty.

Autorka zaczyna od objaśnienia przyczyn trudności w nauce czytania, by później - w rozbudowanym rozdziale zatytułowanym "Nauka z psem" - objaśnić założenia ideologiczne czytania psu i pokierować takiego typu terapią poprzez kolejne jej etapy. Już tu Beata Kulisiewicz proponuje różne ćwiczenia mogące ułatwić naukę czytania.

Autorka podpowiada również tytuły książek, z jakich terapeuci mogą korzystać podczas pracy z dziećmi dzieląc je na te, dla dziec młodszych i na te przeznaczone dla dzieci starszych.

Bogaty dział "Dodatków" zawiera karty pracy, scenariusz zajęć, zakładkę do książki i inne pomysły mogące uczynić zajęcia dogoterapii jeszcze ciekawszymi.

Ogólnie rzecz biorąc - rewelacja!

P.S. Myślicie, że można tak pracować także z kotami?;)

17 lipiec 2009

Profesor Leszek Kołakowski nie żyje


Mapa mojego literackiego świata


visited 53 states (23.5%)
Create your own visited map of The World or vertaling nederlands duits?

Zbyt wiele białych plam - dobrze, że wyzwanie peryferyjne trwa tak długo:)

Michelle Perrot. Moja historia kobiet.


Wydane przez
Instytut Wydawniczy PAX

Michelle Perrot, zaangażowana w ruch kobiecy, wygłosiła dla radia France Culture cykl wykładów o historii kobiet. Owe wykłady - cieszące się niebywałą popularnością - podarował nam PAX w formie książki. Lektura to wartościowa, choć nie ze wszystkimi tezami autorki się zgadzam.

W pierwszym rozdziale autorka przedstawia trudności na jakie natknąć sie można podczas poszukiwania dokumentów źródłowych opisujących kobietu lub przez kobiety spisanych. Wskazuje na marginalną pozycję kobiet w społeczeństwie dawniejszym i wyjaśnia, że w tworzeniu historii kobiet najłatwiej oprzeć się na ich wizerunkach, które choć tworzone przez mężczyzn i tym samym nie dość wiarygodne, są najpopularniejszym źródłem wiedzy o kobietach.

W kolejnych rozdziałach autorka opisuje kociecość postrzeganą przez pryzmat ciała (ze szczególnym naciskiem na owłosienie), duszy (a tu pisze o religii, wiedzy i udziale kobiet w życiu artystycznym). Następny rozdział porusza kwestię pracy kobiet w różnych sektorach życia gospodarczo-społecznego, a jeszcze następny omawia role kobiet w życiu publicznym.

Z czym się nie zgadzam? Ot, choćby z twierdzeniem, że celibat jest wytworem religii chrześcijańskiej.

"Moja historia kobiet" to lektura warta, by się z nią zapoznać. Ciekawym jest obserwowanie jak zmieniało się postrzeganie kobiet i role im przypisywane.

Joanna Baran. Co robić, żeby dziecko sprawniej czytało i pisało, a dorosły przetrwał.



Wydane przez

Wydawnictwo Harmonia
Niepozorna, bo zaledwie czterdziestoczterostronicowa (bez aneksu) książeczka Joanny Baran jest niemalże kanonicznym dziełem służącym terapeutom i rodzicom przystępującym do pracy terapeutycznej z dziećmi mającymi problemy z czytaniem i pisaniem.

Autorka w prosty i przejrzysty sposób objaśnia podstawowe zagadnienia dotyczące terapii pedagogicznej, wyjaśnia jakie mogą nastąpi niepowodzenia szkolne i radzi, jak im przeciwdziałać. Podobała mi się klasyfikacja jaką autorka stworzyła przy objaśnianiu postaw dzieci mających kłopoty z czytaniem i pisaniem; postawy błazna, pochlebcy, eksperta i inne.

Ciekawy okazał się też rozdział dotyczący drugoroczności, w którym Joanna Baran przedstawia swoją opinię na temat tego, czy zasadne jest zatrzymywanie uczniów na drugi rok w tej samej klasie, czy też lepsze dla rozwoju dziecka jest promowanie go do klasy następnej.


Pod koniec, ale jeszcze przed aneksem, autorka zamieściła kolejne warte uwagi treści - a mianowicie powinności nauczyciela, rodziców, terapeuty względem dziecka warunkujące właściwy i skuteczny przebieg terapii.

W aneksie umieszczone zostały przykłady praktycznej realizacji teoretycznych założeń, o których autorka pisze.

Całość - świetna. Polecam i tym, którzy zaczynają pracę terapeutyczną i tym, którzy są terapeutami od wielu lat i chcą nieco odświeżyć swoją wiedzę i umiejętności.

Riitta Jalonen. Dziewczynka i drzewo kawek.


Wydane przez

Wydawnictwo Tatarak

Książka Riitty Jalonen opowiada o smutku osieroconego przez ojca dziecka. Dziewczynka wraz z mamą ma zacząć nowe życie – wyjeżdżają w nowe miejsce, mama będzie miała nową pracę, zamieszkają w nowym mieszkaniu, a dziewczynka pójdzie do nowej szkoły. Ale dziecko chce móc mieć wspomnienia, chce móc je pielęgnować, a ów pęd do „nowego” nieco ją niepokoi.

„Wiem, czym jest tęsknota. To coś, co można poczuć w sobie z każdej strony. Najmocniej czuje się ją w środku, pod ubraniami, ale nie wiem, gdzie dokładnie.”

Dziewczynka opowiada sobie świat, który musi opuścić. Żegna się z panem z drugiego bloku, który wygląda jak tata, żegna się z drzewami, które czekają tęskniąc na kawki, żegna się z poznaną rzeczywistością jednocześnie tęskniąc za tą częścią życia, którą musi porzucić z powodu śmierci ojca.

To książka na wielokrotne czytanie. Na smakowanie fraz, pojmowanie bólu dziecka i naukę tego, że nie należy traktować dziecięcych przeżyć z lekceważeniem, że warto zauważyć wszystkie dziecięce tragedie.Wyrównaj do środka

16 lipiec 2009

Miłośnikom fantastyki








15 lipiec 2009

Grzegorz Leszczyński. Magiczna biblioteka. Zbójeckie księgi młodego wieku.



Grzegorz Leszczyński protestuje przeciwko okaleczaniu baśni. Domaga się tego, by wilk nie zostawał jaroszem, by nie zakazywać lektury "Pana Ibrahima i kwiaty Koranu", by nierugować z książek dla dzieci elementów zła, gdyż tylko na tle zła widać dobro.


W "Zbójeckich księgach..." autor omawia lektury najmłodszych dzieci oraz książki przeznaczone dla młodzieży. Dostrzega w nich wartości wspierające rozwój czytelników, wyszczególnia motywy szczególnie często występujące w baśniach i bajkach.

Ostatnią część książki stanowią informacje o kanonie lektur. Autor przytacza listy lektur kanonicznych od lat trzydziestych XX wieku.

Warto sięgnąć po tę książkę. Ku zachęcie:

"Biblioteka jest swoistą ziemią świętą, jest sanktuarium książki; ale sanktuarium szczególnym, takim, które w życiu wierzącego człowieka zajmuje miejsce - chciałoby się powiedzieć - codzienne, nie tylko świąteczne. (...) każda książka powinna odsyłać czytelnika w stronę wielkiej świątyni Księgi, ku której - jak do wiecznego żywego źródła prawdy, piękna i dobra - powinien się na nowo zwracać."

Grzegorz Kasdepke. Kocha, lubi, szanuje, czyli jeszcze o uczuciach.


Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Grzegorz Kasdepke przedstawił dzieciom w prosty i bardzo ciekawy sposób siedem emocji jakie odczuwać może każdy człowiek.

Pewnego dnia przedszkolaki zauważają, że ich Pani jest inna niż zazwyczaj. Martwią się o nią, a gdy okazuje się, że przyczyną zamyślenia Pani Miłki jest Pan Kuba, dzieciaki odkrywają, że ich Pani jest zakochana. Okazuje się jednak, że nie tylko Pan Kuba kocha Panią Miłkę, a to staje się przyczyną przykrych słów jakie padają między chłopcami z przedszkola. W książce mamy również przedstawiony smutek, pogardę, strach, poczucie winy i szczęście.

Każde z opowiadanek zakończone jest "Radami dla dzieci", w których autor zaleca dzieciom dzielenie się z rodzicami i nauczycielką odczuwanymi emocjami oraz "Radami dla rodziców", gdzie Grzegorz Kasdepke proponuje rodzicom, by często rozmawiali ze swoimi dziećmi na temat uczuć, emocji i by bacznie obserwując swoje dzieci starali się dostrzegać te z emocji, o których dzieciom może być trudno rozmawiać.

Lubię książki Pana Kasdepke. A Wy?

Marek Kędzierski. Cena honoru.


Wydane przez
Wydawnictwo Red Horse


Marek Kędzierski napisał ponad 600 stron dobrej, męskiej powieści czyniąc ukłon w stronę bohatera książek Iana Fleminga.


Adam Gawlik, niegdysiejszy żołnierz wojny w Afganistanie, ponadprzeciętnie wyszkolony komandos, naprawia świat. Pod pseudonimem Mnicha niweluje to, co dysfunkcyjne jednostki czynią innym. Jednocześnie - będąc poza wszelkimi strukturami służb specjalnych - współpracuje dość luźno z CIA. Przeszłość upomina się jednak o Adama. Upominają się też o niego Amerykanie, dla których już nie chciał pracować. Ktoś grozi jego, dopiero co odzyskanej, rodzinie.

Akcja powieści toczy się wartko, obejmuje swym zasięgiem kraje nie tylko europejskie, a postacie stworzone przez Marka Kędzierskiego są kreślone w barwach białej i czarnej.

Bonda przestałam oglądać już dawno - efekty specjalne zabijały romantyzm postaci. Na szczęście Adam Gawlik wciąż jest bohaterem godnym damskiego podziwu.Wyrównaj do środka

14 lipiec 2009

Rose Impey, Nathan Reed. Pirat Patch i utracona fortuna. Pirat Patch i ekspedycja ratunkowa.



Wydane przez

Wydawnictwo Zielona Sowa

Książki o Piracie Patchu zawierają w sobie dwa elementy, które - moim zdaniem - sprawią, że przygody opisane w ww serii książeczek staną się lekturami mile widzianymi na półkach chłopców.

Patch jest piratem – pływa po groźnych morzach, walczy z innymi piratami (tymi złymi) i przeżywa PRZYGODY. Drugi element stanowi to, że owo piracenie Patch uprawia bez wiedzy rodziców (ale z Babcią, psem i papugą).

Książki mają niewiele tekstu, duże wyraźne litery – myślę, że można je podsunąć komuś, kto dopiero rozpoczyna swoją przygodę z literaturą.

Mnie zauroczyły pirackie przekleństwa: na chore tuńczyki, na dzika płaszczkę, na spętaną makrelę. Proponuję urządzić w narodzie akcję zamiany wszelkich słyszanych na ulicy wyzwisk na te, jakie proponuje Rose Impey;)

13 lipiec 2009

Eva Susso, Benjamin Chaud. Lalo gra na bębnie.


Wydane przez

Wydawnictwo Zakamarki.

www.zakamarki.pl

„Lalo gra na bębnie” jest opowieścią o rodzinie, którą czytelnicy poznali w książce „Binta tańczy”. Młodszy braciszek Binty Lalo jest głównym bohaterem i to on – stukając e bęben – nadaje rytm rodzinnemu życiu.

Lalo otoczony domowymi zwierzętami czeka na wschód słońca. Czeka i stuka, więc pokusić się można o stwierdzenie, że Lalo owo słońca wstanie wystukał;) Gdy już obudził słońce budzi rodzinę: Mamę, Tatę, Ajszę, Bintę i Babo. Wszyscy wstają bez grymasów (no, prawie wszyscy), a kolejnym etapem rodzinnego bycia razem jest wspólnie jedzone śniadanie.

Rodzina Binty i Lalo nieodmiennie napawa mnie optymizmem. Wspólnie spędzany czas cementuje rodzinne więzi, a tego u rodziny przedstawianej przez Evę Susso nie brakuje – rodzina wiele rzeczy robi razem i choć na razie poznaliśmy przede wszystkim wspólne granie i tańczenie oraz wspólne uczestnictwo w śniadaniu, to mam nadzieję, że wkrótce poznamy bliżej innych członków rodziny i będziemy mieć możliwość zaobserwowania kolejnych – spędzanych razem - chwil opisywanej przez autorkę rodziny.

Eric Carle. Bardzo głodna gąsienica.


Wydane przez

Wydawnictwo Tatarak

Gąsiennica powołana do życia literackiego przez Erica Carle’a obchodzi w tym roku 40 urodziny! To robiąca wrażenie rocznica, prawda?

Książka opisuje życie gąsienicy. Cóż zatem jest w niej tak niezwykłego, że czytają ją dzieci w wielu krajach i, że robią to od czterdziestu lat?

Gąsiennica, po wykluciu się z jajka jest mała i głodna. Obserwujemy ją zatem jak je, roślnie i nabiera sił. Obserwujemy także jej przepoczwarzanie się w bardzo kolorowego motyla. Ale zanim gąsienica staje się motylem – tak jak wspomniałam – je. A jako, że głodna jest bardzo je coraz to więcej i coraz rozmaiciej;) Zaczyna się skromnie od jednego owocu, następny dzień to już dwa owoce, a kolejne dni tygodnia upływają gąsienicy pod znakiem zjedzonych truskawek, pomarańczy, lodów, ciast, sera, kiełbasy oraz pod znakiem potwornego bólu brzucha.

Dzieci czytając (lub oglądając) „Bardzo głodną gąsienicę” poznają zatem cykl życia motyka, nazwy owoców, dni tygodnia, liczby. Słowem – bardzo kształcąca opowiastka – i w dodatku opowiastka ładnie wydana.

Ryszard Ćwirlej. Trzynasty dzień tygodnia.



Wydane przez
Wydawnictwo Replika

Historia opowiedziana przez Ryszarda Ćwirleja dotyczy dnia wprowadzenia stanu wojennego i kilku następujących po nim dni. Nocą z 12 na 13 grudnia 1981 roku zamordowanych zostaje dwóch mężczyzn, którzy – jak się później okazuje – byli „bankierami” Solidarności i przechowywali w domu powierzone przez związek zawodowy pieniądze.

Śledztwo prowadzą jednocześnie milicja i SB. Jedni szukają zabójców, drudzy – pieniędzy. Wprowadzony stan wojenny utrudnia pracę i im, i tym, którzy próbują ukryć się przed aresztowaniem.

Powieść jest fikcyjną kroniką grudniowych wydarzeń. Autor z dużym realizmem oddał szczegóły pracy operacyjnej milicji i SB, nakreślił udany portret podzielonego polityczne społeczeństwa. I choć więcej tu polityki niż w poprzedniej czytanej przeze mnie książce Ćwirleja, czytało mi się ją sprawnie i przykuwała moją uwagę.

Realia życia w PRL-u przypomniane w „Trzynastym dniu tygodnia” są przerażające. I mimo, że bardzo chciałbym wierzyć, że teraz jest zupełnie inaczej, trochę z trudem przychodzi mi ta wiara…

Marcin Brykczyński. Skąd się biorą dzieci?



Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia


Marcin Brykczyński napisał wierszyk, o tym skąd się biorą dzieci. Paweł Pawlak stworzył ilustracje i okazało się, iż praca obydwu panów jest tworem udanym i przeuroczym.

W pierwszych wersach dowiadujemy się, że autor nie zamierza wmawiać dzieciom bocianiego udziału w ich przyjściu na świat:


„Krąży w świecie bajek sporo
O tym, skąd się dzieci biorą,
Lecz kochani, bądźmy szczerzy,
Kto w bociany dzisiaj wierzy?”


Panowie, autor i ilustrator, opowiadają młodym czytelnikom o uczuciu jakie połączyło rodziców, o tym jak powstaje dziecko i jak się rozwija podczas dziewięciu miesięcy. Na tym jednak nie poprzestają – odwiedzamy wraz z bohaterami wiersza szpital, obserwujemy narodziny dziecka i karmienie noworodka. Konkluzją z opowieści jest zawołanie – niczym w „Zemście” do zgody – do miłości.


Bardzo podoba mi się książka wyjaśniająca najmłodszym sposób w jaki pojawiły się na świecie, w jaki stały się człowiekiem. Mój uśmiech budziły rysunki, uroczo specyficzne, barwne i inteligentne. Niektórych razić może ich dosłowność, lecz dla mnie obraz dzieciątka przy scenie porodu był po prostu przesympatyczny, a i cała reszta – ludzka i tyle.

Jeśli zatem Wasze dziecko zaczyna zadawać pytania, a Wy wolicie się wesprzeć na literaturze niż samemu objaśniać mu narodziny, sięgnijcie po książkę „ Skąd się biorą dzieci?”

P.S. Zwróćcie baczna uwagę na ilustracje pod okładką - nie można się do niej nie śmiać:)

Joanna Papuzińska. Była sobie Wronka.





Wydane przez
Wydawnictwo Pierwsze



Książka znanej pisarki to wzruszająca historia o wronim pisklęciu, które wyrosło na dużą, silną i mądrą wronę.



Zanim to jednak nastąpiło Wronka trafiła po silnej burzy w ręce dobrych ludzi: starszych Państwa i ich wnuków, którzy zaopiekowali się ptaszkiem i którzy zadbali o to, by wychować ją na dorosłego ptaka. Wronka, rosnąca w siłę, odpłacała się swojej rodzinie to pomagając w praniu, to dyskutując z domownikami, to przyglądając się z wielkiej bliskości zdobionym błyskotkami butom gości.



Książka oprócz warstwy tekstowej obdarzona jest, przez Magdalenę Ćwieluch, ciekawą warstwą ilustracyjną. Nieco przypomina to – mnie laikowi – kolaż; tu zdjęcie, tu wycinanka, tu rysunek lub inne esy-floresy. „Pracują” także litery – są różnych kolorów i kształtów, skierowane w różne strony.



Zatem można powiedzieć, że „Była sobie Wronka” to książka artystyczna; napisana przez Pisarkę i zilustrowana bardzo nowatorsko pobudzić może do rozwoju, czy to w stronę plastyczną, czy przyrodniczą (to zależy od dziecka).

Fannie Flagg. Smażone zielone pomidory.





Nie wiem, jak to się stało, że dotychczas nie przeczytałam tej książki. Okazją doskonałą do tego stało się kolorowe wyzwanie - wypełniając je spełniłam również sobie daną obietnicę, że na „Dzień dobry, Maleńka” znajomości z Fannie Flagg nie skończę.



„Smażone zielone pomidory” to opowieść o miasteczku Whistle Stop, położonym nieopodal Birmingham w Alabamie. Śledzimy losy mieszkańców Whistle Stop od lat dwudziestych XX wieku, aż po lata osiemdziesiąte. O czasach dawnych opowiada czytelnikom i jednej z bohaterek książki, Evelyn Couch, Pani Virginia Threadgoode, pensjonariuszka Domu Starców. Starsza pani potrafi opowiadać szalenie zajmująco; ma dar, by słowami ożywić bohaterów swoich opowieści, przyjaciół, znajomych, tych, wśród których się wychowywała i tych, którzy towarzyszyli jej w dorosłym życiu. Z jej słów wyłania się doskonale nakreślony portret małego, choć nie sennego, amerykańskiego miasteczka. Obserwujemy relacje rodzinne, związki małżeńskie i partnerskie, funkcjonowanie społeczności składających się z czarnych i białych.



Opowieść Ninny Threadgoode zmienia życie czterdziestoośmioletniej Evelyn Couch. Uświadomiła sobie istnienie lęku, który dominował w jej życiu:



„Kiedyś była dziewicą, by nie wyzwano jej od puszczalskich i dziwek; wyszła za mąż, by jej nie wyzwano od starych panien; udawała orgazm, by jej nie wyzwano od oziębłych; urodziła dzieci, by jej nie wyzwano od bezpłodnych; nie została feministką, by jej nie wyzwano od dziwaczek nienawidzących mężczyzn; nigdy nie narzekała i nie podnosiła głosu, by jej nie wyzwano od zrzęd…”.



Bardzo podobają mi się zmiany jakich pod wpływem starych historii dokonała w swoim życiu Evelyn. Okazuje się, ze bodźcem do metamorfozy nie musi być coś spektakularnego, wielkiego w swym zasięgu. Evelyn w opowieściach o kobietach z przeszłości odnalazła siłę dla siebie – dostrzegła własną wartość, odważyła się żyć. Przestała czuć się jak stary, nikomu nie potrzebny człowiek.



„Smażone, zielone pomidory” to książka, do której można wracać. I tak zamierzam robić:)

07 lipiec 2009

Martin Charles. Gdzie rzeka kończy swój bieg.




Wydane przez

Wydawnictwo WAM

Czas jakis temu czytałam książkę "Zanim umrę", której bohaterką była szesnastolatka umierająca na raka i pragnąca przed śmiercią doświadczyć tego, czego później już doświadczyć nie będzie mogła. W sytuacji nieco podobnej do sytuacji Tessy znajduje się Abbie Eliot, znana projektantka wnętrz, modelka, żona malarza, córka senatora. Kobieta, po czteroletniej walce z rakiem, walce przegranej, prosi męża, by pomógł jej zrealizować marzenia. Proste - o odpoczynku nad brzegiem rzeki, o beczce w samolocie, o dotarciu tam, gdzie rzeka kończy swój bieg. Doss, sprzeciwiając się ojcu Abbie, nie pozwala położyć jej w hospicjum i zabiera ją w podróż rzeką, podróż podczas której spełniać się będą marzenia.
Powieść toczy sie dwutorowo: śledzimy Abbie i Dossa podczas wędrówki i powracamy w przeszłość, by obserwować początki ich znajomości i małżeństwa.
Powieść Martina Charlesa stanowi doskonałe studium choroby i miłości trwającej aż do śmierci. Wzajemne oddanie bohaterów, ich wspólnota - myśli i uczuć - robi niesamowite wrażenie, wzbudza nadzieję i pozwala wierzyć, że w świecie ogranietym plagą rozwodów i zdrad wciąż istnieje prawdziwa miłość, że są ludzie, dla których druga osoba - wszka wybrana przez nich - jest osobą, z którą pragną spędzić całe życie.
To doskonała powieść. Podobnie interesująco zapowiadają się także inne książki z serii Labirynty.

Maciej Piotr Prus. Wyznania właściciela klubu Piękny Pies.


Wydane przez
Wydawnictwo EMG
Autor - właściciel krakowskiego klubu - opisuje osoby i wydarzenia związane z "Pięknym Psem". Czyniąc portret Klubu przedstawia jego znaczenie kulturotwórcze, społeczne i funkcjonowanie na mapie towarzyskiej Krakowa.żności od miejsca, czasu i lat życia danej osoby.
"Zawsze chciałam pracować z ludźmi. Lubię ludzi. Siedzę przy barze i patrzę. Wymarzona praca dla psychologa. Oni piją, a ja jestem ich ojcem, bratem, kochanką. Pracuje nad ich uzależnieniem. Kiedyś miałem wyrzuty sumienia, ale już nie mam."
Wejście z życie Klubu było dla mnie dośc egzotyczne. Nigdy nie miałam okazji tworzyc klubowej społeczności i stąd tezż moje zainteresowanie - wręcz badawcze - atmosferą i funkcjonowaniem "Pięknego Psa".
Ci, którzy znają z doświadczenia codzienność klubową bedą mieli mozliwość - podczas lektury - dokonać porównania własnych obserwacji z obserwacjami Macieja Piotra Prusa.

05 lipiec 2009

Birgitta Stenberg, Mati Lepp. Billy jest zły.


Wydane przez
Wydawnictwo EneDueRabe

Przyznajcie – jak często wstaliście z łóżka podminowani, źli na cały świat i nawet zbyt ciepła woda w kranie mogła Was wówczas zdenerwować (bo o wylanej porannej kawie nie warto chyba wspominać?).

Podobny problem miał Billy, bohater książki Birgotti Stenberg. I choć Billy jest dzieckiem, a my dorosłymi, nasze reakcje na własna złość są raczej podobne ( a jeśli nie kopiemy kół auta stojącego prze nami w korku, to jest to raczej objaw zakucia nas w konwenansach, a nie braki chęci). Billy zgubił misia, uznał, że pokój jest za bardzo posprzątany, a deszcz i słońce - gdy się na nie odpowiednio nakrzyczy – będą słuchały zezłoszczonego dziecka.

Ilustracje Mati Lepp są przeurocze – Mama Billy’ego ze sterczącymi rudymi włosami jest zachwycająca, żabka na kalendarzu wiszący w kuchni jest taka żabkowata, a miny dzieci i psa patrzących ze zdumieniem na wrzeszczącego Billy’ego – bezcenne.

Okazuje się, że złość chłopca mogła wynikać z… Mogła również z tego nie wynikać. Z czego? Przeczytajcie;)

Stieg Larsson. Dziewczyna, która igrała z ogniem.


Wydane przez
Wydawnictwo Czarna Owca 
(dawniej Santorski & Co)

W drugim tomie trylogii Stiega Larssona poznajemy fakty z życia Lisbeth Salander, bo to ona jest tu osobą pierwszoplanowa i najważniejszą. To, co spotkało w przeszłości tę zamkniętą w sobie kobietę, wyjaśnia jej kłopoty w nawiązywaniu i podtrzymywaniu kontaktów interpersonalnych.

Sprawą społecznie istotną w tej książce Larssona jest handel żywym towarem, o którym dwoje młodych ludzi pisze: ona – doktorat, on – książkę i cykl artykułów. Publikacjami Daga Svenssona i Mi Bergman interesuje się redakcja Millenium.

Sprawa sprzedaży kobiet do domów publicznych i sprawa Lisbeth Salander zazębiają się, co oznacza upublicznienie wielu faktów z życia dziewczyny i paradoksalnie – pomaga jej w wyjaśnieniu kilku nieodkrytych przez nią dotychczas powiązań.

Gdy czytałam pierwszy tom – „ Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” – skupiłam się przede wszystkim na warstwie sensacyjnej i kryminalnej powieści, choć nie dało się nie zauważyć, że autor odsłania przed czytelnikami również wiele z codzienności Szwedów. Teraz także zwróciłam uwagę na wielość informacji społeczno-kulturowych związanych z krajem pochodzenia Larssona. Ot, choćby na taki dopisek tłumacza:

„Według szwedzkiego prawa każdy pracodawca zatrudniający więcej niż dziesięć osób musi co roku sporządzać raport na temat stanu równouprawnienia w miejscu pracy oraz strategii mających na calu zwalczanie przejawów dyskryminacji płciowej”. 

Dużo jest tu również informacji związanych ze sferą obyczajowo- płciową, jeśli mogę posłużyć się takim skrótem myślowym. Mąż Eriki akceptujący jej związek seksualny z Mikaelem nieco mnie zadziwił. Larsson wycisnął na swoich książkach bardzo wyraźne piętno własnego światopoglądu – nie sposób jest oddzielić ideologicznego wydźwięku powieści od postaci autora. 

Kiedyś w dyskusji nt. powieści Larssona usłyszałam, że autor stworzył w postaci Lisabeth kobietę- cyborga funkcjonująca niczym kolejna Tomb Rider. Fakt – niewiele kobiet może równać się z bohaterką trylogii Millenium, ale czemuż nie czytać o postaci prawie doskonałej? O ucieleśnieniu marzeń tych z kobiet, które złoszczą się na siebie, gdy okażą się za słabe, zbyt mało zdeterminowane i zbyt uczuciowe?

Czytanie wątku związanego z Lisabeth było jak układania puzzli. Każdy z nowych elementów odsłaniał więcej całości, pozwalał mieć nadzieję, że zbliżam się do ostatecznego rozwiązania i jednocześnie – mimo, że kontekst owej układanki należał raczej do wstrząsających i ponurych – pozwalał odczuwać satysfakcję z dostrzegania fragmentów do siebie pasujących.

„Dziewczynie, która igra z ogniem” poświęciłam prawie całą niedzielę. I nie żałuję:)


Alain Surget, Anette Marnat. Dzieci pirata.


Wydane przez
Wydawnictwo Egmont

Z nadejściem wakacji mamy na rynku książek dziecięcych prawdziwe bogactwo książek o piratach. Są takie dla młodszych dzieci, dla tych, które uczą się dopiero czytać, ale i takie, które dzieci z przyjemnością przeczytają same. Do tej ostatniej kategorii z pewnością należy książka Alain Surget.

Bliźnięta, Mała Ludwika i Benjamin, mieszkają w przytułku. Ich mama nie żyje, a taty nie znają. Jedynym elementem łączącym dzieci z tajemniczym ojcem są tatuaże dzieci. Dzieci zmęczone złym traktowaniem w przytułku postanawiają uciec na koniec świata. 

Podczas ucieczki spotykają mężczyzn, którzy znają ich ojca. Znają, ale nie darzą go sympatią, więc postanawiają wykorzystać dzieci do walki z nim. Pojawia się ktoś, kto deklaruje dzieciom pomoc, ale czy można mu uwierzyć?

Opowieść o Małej Ludwice i Benjaminie jest zajmująca i ciekawa. Atmosfera historii sprzyja przygodzie i myślę, że nie tylko młodzi czytelnicy ulegną jej jeszcze silniej niż ja:)

Ilustracje są oszczędne w kolorystyce, utrzymane w tonacji czarno-białej i odcieniach szarości. Pod okładkami znajdują się barwne ilustracje przedstawiające jednego z piratów i jego statek.

Myślę, że warto podsunąć dzieciom serię „Czarnej bandery”.

Stanisław Milewski. Szemrane towarzystwo niegdysiejszej Warszawy.


Wydane przez
Wydawnictwo Iskry

„Szemrane towarzystwo niegdysiejszej Warszawy” stanowi kontynuację poprzedniej, cieszącej się dużym uznaniem i zainteresowaniem czytelników, książki Stanisława Milewskiego pod tytułem „Intymne życie niegdysiejszej Warszawy”. Tyle tylko, że o ile w tamtej książce autor przedstawiał różne aspekty intymności, w tym skupia się na jednym elemencie rzeczywistości społecznej miasta, a mianowicie przedstawia historię oszustów i złodziei.

Poznać zatem można podczas lektury specjalizacje złodziejskie, zwyczaje kieszonkowców, złodziei okradających domy lub tych, którzy sięgali po znaczne kwoty w bankach. 

Odnalazłam w książce historię życia Felka Zdankiewicza, którego to znam z piosenek dawnych kapel. Zadumiałam się tym, iż w Warszawie funkcjonowała szkoła doliniarzy, do której uczęszczały sieroty i dzieci złodziei odbywających karę więzienia.

Szkoła, dwuletnia i koedukacyjna, oprócz fachu złodziejskiego kształciła umiejętności czytania, pisania i rachunków, a zyskami z pracy uczniowie utrzymywali w dużej części funkcjonowanie szkoły.

Zainteresował mnie również rozdział z o zsyłkach na Syberię. I jeszcze ten o najsłynniejszych kasiarzach. I o socjolekcie złodziejskim. Mnóstwo tu interesujących informacji.

Lubiącym szperać w przeszłości, także tej dotyczącej szemranego towarzystwa, gorąco polecam:)