11 wrzesień 2011

Jakub Wędrowycz przywędrował


Dawno, dawno temu zgłosiłam się do akcji Książka Wędrowniczka. Losy książek wędrujących przez Polskę były dla mnie niejasne do chwili, w której dostałam list z pytaniem, czy jestem gotowa przyjąć Jakuba pod swój dach. Byłam:-) I tak się zaczęło...

Jakub na powitanie wskoczył na dach auta. Zaintrygowała go porośnięta bluszczem latarnia, dopatrywał się w jej kształcie mistyczno-tajemniczych znaczeń i zastanawiał, czy to rośliny tym razem próbują przejąć kontrolę nad ludzkimi umysłami.
Gdy weszliśmy do domu Jakub doznał szoku. Koty! Pięć kotów! I w dodatku jeden robi dziwne rzeczy z językiem.




Jakub chciał iść na nielegal, pograndzić, ale u nas ciężko wyjść niepostrzeżenie.
Zabraliśmy go na wycieczkę. Odwiedziliśmy kukurydzę:
 Biuro mocno kulturalne (a fuj!)

 Spodek
 Gdzie zobaczyliśmy maszyny górnicze
 I rozważaliśmy pójście na mecz
Blisko nas jest dolina dinozaurów, ale bałam się, że odwiedziny w niej nadwyrężą zbyt mocno stan umysłowy Jakuba.

Zarówno ja, jak i Jakub, jesteśmy gotowi do rozstania. Czekamy na adres (nie)szczęśliwca, którego odwiedzi Jakub:-)

8 komentarze:

  1. chętnie bym przygarnęła,ale już czytałam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy Kubuś, którego czytałam. Boski :) W sumie nieźle trafiłam, bo to był początek mojej przygody z Fabryką Słów, więc wielce udany.
    No i pozdrawiam sąsiadkę Ślązaczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. aż się boję jego dotarcia do mnie, bo kiedyś tam ...dawno temu..za górami..itp.... się zgłosiłam...

    OdpowiedzUsuń
  4. ...dzięki Pilipiukowi polubiłam fantastykę! ;D ...też się zgłaszam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kaś,
    czemu się boisz - fajnie jest;-)

    Słońce,
    zgłoszeń dokonywało się tu: http://kawazcynamonem.wordpress.com/2010/12/03/ksiazka-wedrowniczka/. Nie wiem, czy wciąż można, ale próbuj.

    Boena,
    kusi mnie, żeby zapytać "do czego", ale zaproponuję jedynie wejście tu: http://kawazcynamonem.wordpress.com/2010/12/03/ksiazka-wedrowniczka/

    OdpowiedzUsuń